- Nie jest jak się drze na pół samochodu - powiedziała Jess, znudzona już śpiewem przyjaciółki.
- Co ja poradzę? Dziś mija równo rok od kiedy to spiknęli chłopców razem, a my idziemy na koncert z tej okazji, więc to chyba normalne, że się cieszę, no nie? - zapytała Megan.
- Tak, też się cieszę i to strasznie, ale nie śpiewam " Cry Me A River " na cały głos - odpowiedziała siedząca obok Annabelle.
- Dlatego, że Harry wypadł lepiej, kochana. Jego występ był najlepszy - stwierdziła dziewczyna klepiąc przyjaciółkę po ramieniu.
- No, Jimmy protested! To Lou był najlepszy, śpiewał takim słodkim głosikiem.. - rozmarzyła się siedząca za kierownicą Elizabeth.
- Tu się nie zgodzę. Na castingu to najsłodszy był Horanek - powiedziała Melody.
- Właśnie, że nie, bo Louis.
- Niall!
- Tommo!
- Nialler!
- A może przestaniecie się w końcu drzeć? - zaśmiała się Jessy.
- To powiedz kto według ciebie wypadł najlepiej, Niall czy Louis? - zapytała El.
- Myślę, że zdecydowanie.. Zayn. - odpowiedziała z uśmiechem.
Po tych słowach automatycznie wszystkie dziewczyny zaczęły się śmiać. Jess, Megan, Anabelle, Elizabeth i Melody, piątka przyjaciółek niewidząca świata poza One Direction oraz wszystkim co z nimi związane. Nie były w jednym wieku, różniły się bardzo, ale dogadywały się wprost fenomenalnie. Jess, siedemnastoletnia blondynka o niebieskich oczach. Pewna siebie, znająca swoją wartość, ale zdecydowanie nie zarozumiała. Zawsze starająca się wyglądać idealnie. Megan, najmłodsza wśród wszystkich dziewczyn. Z jej twarzy nigdy nie schodzi uśmiech. Ma długie, brązowe włosy i tego samego koloru oczy, zawsze roznosi ją energia. Annabelle, mimo tego, iż to nie ona jest najstarsza, to właśnie ona jest najbardziej opanowana. Zawsze gdy się nad czymś zastanawia, wiąże swoje ciemne blond włosy w kucyk i siada po turecku, zamykając swoje, niebieskie oczy. Po tym, jak straciła rodziców zaadoptowali ją rodzice Melody. Dzięki wsparciu rodziny zastępczej stanęła na nogi. Elizabeth, najstarsza wśród przyjaciółek, ale zdecydowanie zachowująca się jak dziecko. Ma duże, niebieskie oczy i jasne brąz włosy. Nie potrafi usiedzieć w miejscu nawet pięciu minut. Optymistka, zawsze patrząca na życie z uśmiechem. Melody miała ciężkie dzieciństwo, nikt nie chciał się z nią kolegować. Była wyśmiewana z powodu swoich rudych niczym marchew włosów, dlatego gdy podrosła przefarbowała się na jasny blond. Nieśmiała, jedynie w towarzystwie swoich przyjaciółek staje się wesołą i otwartą osobą. Całą piątkę połączyło zamiłowanie do brytyjsko - irlandzkiego boysbandu o nazwie, One Direction. Zespół zdobył sławę dzięki zajęciu trzeciego miejsca w muzycznym programie, X-factor. Przyjaciółki kibicowały zespołowi od samego początku jego powstania. Meg najbardziej polubiła Harry'ego, Jess - Zayna, a Ann, Liama. Najbliższy sercu El okazał się Louis, natomiast Mel nie widziała świata poza Niallem. Przyjaciółki wyjechały z rodzinnego miasta do Londynu, ponieważ tam miał odbyć się koncert z okazji rocznicy powstania 1D. Korzystając z okazji do zwiedzania dziewczyny postanowiły zostać w stolicy UK na dwa tygodnie, w końcu były wakacje.
- Wow, ale ten hotel jest wielki!
- Jej Mel, jakaś ty bystra - zaśmiała się Megan.
- Bardzo śmieszne - odpowiedziała.
- Ale poważnie, ten hotel jest ogromny.
- W końcu to najlepszy w całym Londynie, musi być duży - stwierdziła Annabelle.
- Może i mojego taty nie ma prawie całymi dniami w domu, bo zarabia, ale w takich momentach doceniam jego pracę - zaśmiała się Elizabeth, a po niej reszta.
- To może w końcu wejdziemy do środka, co? - zapytała Meg uśmiechając się od ucha do ucha.
*~*****~*
- Hazza, co ty robisz?
- Ja? Ja robię ciasto - odpowiedział uśmiechnięty.
- Sięgnąłeś już sobie wszystkie składniki?
- Tak, a co?
- Nie chcę cię martwić, ale ciasta bez mąki to ty nie zrobisz - zaśmiał się Liam.
- Ty się śmiejesz, a ja chciałem wam niespodziankę zrobić - powiedział Harry z miną zbitego psiaka.
- No już nie dramatyzuj - powiedział Li i przytulił przyjaciela.
- Jak możesz mi to robić?! - zapytał Louis wchodząc do kuchni.
- Nie ufasz mi?
- Hej, Lou do taty chyba może się przytulić, co? - zaśmiał się Payne.
- Właściwie to do ciebie może - odpowiedział Lou z szerokim uśmiechem.
- Ah, nasz kochany Larry - zaśmiał się Niall - Co do jedzenia?
- Dobra pytanie - dodał Zayn opierając się o framugę drzwi do pomieszczenia.
- Zaraz coś zrobię z Lou - odpowiedział Daddy z uśmiechem.
- Miło, że zostałem poinformowany.
- Idź i rób to śniadanie, bo inaczej pochowam ci wszystkie marchewki - zaśmiał się Nialler.
- Ty lepiej się nie unoś, bo inaczej założę kłódkę na drzwi - powiedział Tommo.
- Jaki drzwi?
- Od lodówki, blondasku! - odpowiedział, a po tych słowach wszyscy zaczęli się śmiać.
Chłopcy poznali się równo rok temu. Po tym wszystkim, co przeszli jeszcze w X-factorze, zbliżyli się do siebie, stali jak bracia. Niektóre z Directioners posądzały Harry'ego i Louisa o uczucie większe niż przyjaźń. Tym samym powstał Larry, jeden z bromance'ów, które to wymyślały fanki. Po pewnym czasie powstawały kolejne: Niam, Zouis, Lilo, Zarry, ale chłopaki z zespołu mieli z tego ubaw i nic poza tym. Zresztą, w ich domu zawsze było wesoło i głośno. Zazwyczaj tą bandę dzikusów starał się ogarniać Liam i to on starał się zawsze wszystkim pomóc, czy doradzić. Dlatego też reszta zespołu nazwała do Daddym lub po prostu tatą. Payne starał się uśmiechać jak najczęściej, cieszył się z szansy jaką dał mu los. Prawie, że stuprocentowym przeciwieństwem Li był Louis. Wszędzie było go pełno, zawsze się z wszystkiego śmiał i biegał po domu jak szaleniec. Zdecydowanie przypominał takie duże dziecko, a jego największą miłością były marchewki. Poza tym dla niego życia nie mogłoby istnieć bez: szelek, kolorowych spodni i koszulek w paski. Lou nie chce dorosnąć prawie tak bardzo jak to Payne boi się łyżeczek. W przeciwieństwie do Nialla, który używał ich bardzo często. Dlaczego? Otóż dlatego, że to największy żarłok w zespole, jak nie na świecie. Dało się to zauważyć od samego początku, narzekał jeśli nie zjadł czegoś w przeciągu godziny czy dwóch. Po jego sylwetce jednak nie dało się tego poznać. Nialler to bardzo zabawny blondyn, pochodzący z Irlandii. Czasem bardzo tęskni za rodzinnym domem. W takich chwilach reszta chłopaków z zespołu mówi do niego z irlandzkim akcentem. Najmłodszy i tym samym najbardziej rozkojarzony, Harry. Zakręcony jak naleśnik, nigdy nie wie co się wokół niego dzieje. Uroku dodają mu brązowe, kręcone włosy i dołeczki w policzkach. Hazza uważa, że miłość to ściema, wciąż ma uraz po zdradzie dziewczyny.. W każdym zespole powinien znaleźć się jakiś bad boy. W One Direction ta rola należała do Zayna. Zdecydowanie najbardziej zbuntowany z całego zespołu. Gdy tylko coś mu nie pasuje od razu o tym mówi. Co na myśli, to na języku. Właśnie dlatego na początku programu nie mógł dogadać się z lokowatym. Teraz natomiast dogadywali się idealnie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam po raz drugi. :D Mam nadzieję, że prolog się Wam spodobał. Jakiś taki długi wyszedł xd. Nie bd oryginalna pisząc, że na naprawdę bardzo zależy mi na komentarzach.. Proszę, jeśli już to przeczytałaś, zostaw kom. To tyko chwilka, a ja wiem, że mam dla kogo pisać. :3 Dobranoc! :D
No hejo :3 Zaciekawiło mnie, daję do obserwowanych i będę regularnie czytać : ) !
OdpowiedzUsuńHej, hej. :3 Cieszę się, to dla mnie wiele znaczy. ♥
Usuńświetny prolog słonko ! <69
OdpowiedzUsuń~Horaś ;3
Haha, dziękuję zboczeńcu. ♥
Usuń