Gdy weszłyśmy z Jess do naszego pokoju po prostu szczena mi opadła. Był on w kolorze beżu i brązu. Po prawej stronie stało ogromne łóżko z kremową pościelą, pod którą skryte były bordowe poduszki. Naprzeciwko był zawieszony telewizor, a obok stała duża szafa oraz kilka mniejszych szafek. Po lewej stronie znajdowały się drzwi prowadzące do łazienki. Na początku myślałam, że będzie tu też coś, w rodzaju kuchni, ale Jessy uświadomiła mi, że takie rzeczy są raczej tylko w apartamentach czyli innymi słowy, piętro nad nami. Wszystkie mieszkałyśmy na przedostatnim piętrze i z każdego balkonu był piękny widok. Według mnie Londyn jest naprawdę jednym z najcudowniejszych miast. Uwinęłyśmy się z rozpakowywaniem bardzo szybko co wyszło nam na dobre, bo musiałyśmy przecież szykować się na koncert. Nie docierało do mnie, że to już rok od kiedy powstało One Direction. Nie wyobrażam sobie życia bez tej piątki idiotów. W szczególności bez Louisa. Mimo, że nie znam go osobiście wnosi do mojego życia tyle radości co chyba nikt. Zawsze gdy miałam zły humor ( chociaż dzieję się to bardzo rzadko ) włączałam sobie nagranie, w którym mówi " No, Jimmy protested! ", a na mojej twarzy od razu pojawiał się uśmiech. Poza tym, za każdym razem gdy tylko widziałam go na tapecie mojej komórki szczerzyłam się jak głupia. Tym bardziej, że był on na zdjęciu z Harrym, a Larry to mój ulubiony bromance. Ciekawiło mnie co chłopcy o tym myślą, ale tak czy owak na koncert postanowiłam założyć białą koszulkę na krótki rękaw, na której z przodu było zdjęcie Lou i Hazzy, a z tyłu duży napis " TEAM LARRY ". Byłam prawie, że pewna, iż Megan założy swoją, identyczną jak moja. Postanowiłam do niej pójść i się zapytać. Wyszłam z pokoju zakładając uprzednio czerwone rurki i białe conversy. Niestety mój pośpiech i byle jakie założenie butów nie wyszło mi na korzyść, bo już po kilku krokach leżałam w korytarzu jak długa śmiejąc się jak jakieś chore psychicznie dziecko.
- Matko, El! Co ci się stało? - zapytała Annabelle otwierając drzwi.
- Tak jakby.. - zaczęłam wstając - Nie zawiązało się sznurówek.
- Brawo - zaśmiała się - A jakbyś sobie coś zrobiła? Potłukła się albo..
- Zęby wybiła, albo w ogóle sobie coś złamała? - przerwałam jej - Ann, nie musisz się tak wszystkim przejmować.
- Co ja poradzę? Taka już jestem.
- Czasem mam wrażenie, że jesteś moją mamą - zaśmiałam się.
- Właściwie to tak to wygląda - odpowiedziała z uśmiechem - Szłaś do nas?
- Mhm, a konkretnie to do Megan.
- Wchodź - powiedziała i przepuściła mnie pierwszą w drzwiach.
*~*****~*
Oczami Liama.
Krążyłem po pokoju nie mogąc wytrzymać z bólu brzucha, ale tak to jest jak mieszka się pod jednym dachem z Niallem Horanem. Korzystając z tego, że jesteśmy w hotelu Nialler chciał spróbować wszystkich potraw, a że sam tego o dziwo nie poradził, musieliśmy mu z chłopakami pomóc. Chyba nigdy więcej nie pozwolę zamówić Horanowi jedzenia. Brzuch bolał mnie w dalszym ciągu chociaż brałem tabletki przeciwbólowe już dwa razy. Stwierdziłem, że pójdę poszukać Paula, naszego menagera. Może on coś zaradzi, przecież nie mogę dać koncertu w takim stanie. Wyszedłem z pokoju i ledwo trzymając się na nogach skierowałam się w stronę windy. Wyszedłem piętro niżej. Mniej więcej w połowie drogi mój organizm wysiadł i upadłem na podłogę. Nie, ja się chyba z kimś zderzyłem.
- Przepraszam, nie zauważyłem cię - powiedziałem wstając po czym wyciągnąłem rękę w stronę dziewczyny - Nic ci nie jest?
- Nie, wszystko w porządku - odpowiedziała podając mi rękę - Okay, jednak nie w porządku.
- A co ci jest?
- Widzę przed sobą Liama Payne'a z One Direction - zaśmiała się.
Dopiero wtedy zwróciłem uwagę na to, jak była ubrana. Miała na sobie białą koszulkę z napisem " I ♥ 1D ". Na ten widok uśmiech sam pojawił się na mojej twarzy. Oprócz tego miała na sobie rozpiętą, niebieską koszulę w kratkę, podobnego koloru buty i kremowe rurki. Kiedy tak się jej przyglądałem to doszedłem do wniosku, że wygląda jak żeńska wersja mnie. Zaśmiałem się w duchu.
- Liama powiadasz? - dziewczyna tylko pokiwała głową - Jak masz na imię?
- Annabelle, a ty? - nie odpowiedziałem na to pytanie, posłałem jej jedynie uśmiech.
Dziewczyna patrzyła na mnie zdziwionym wzrokiem. Miała śliczne oczy, tak bardzo niebieskie. Sięgnąłem prawą ręką marker, który spoczywał w tylnej kieszeni moich spodni. Podpisałem się jej na bluzce, a ona patrzyła na mnie jakby zobaczyła ducha. Uśmiechnąłem się do niej po raz ostatni po czym odszedłem. Nawet się nie spostrzegłem, że brzuch przestał mnie boleć.. Trochę dziwne, bo jeszcze kilkanaście minut temu zwijałem się z bólu. Annabelle bardzo poprawiła mi humor, nie wiem dlaczego. Fanki zawsze działały na mnie pozytywnie, ale to było inne uczucie. W jej oczach był coś, co nie pozwalało mi przestać się w nie wpatrywać. Zatraciłem się w nich. Gdy podała mi rękę, moje ciało przeszedł przyjemny, ciepły dreszcz. Ona tak pięknie się uśmiechała i tak słodko zaśmiała się gdy myślała, że to, iż stoję przed nią jest tylko złudzeniem..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej. :3 Dziękuję, że pojawiły się pierwsze kom, pod prologiem. To dla mnie wiele znaczy. <3 Dziś pierwszy rozdział i tym samym, pierwsze spotkanie dwójki z 10 głównych bohaterów, hehs. ;) Mam nadzieję, że się Wam spodobał. :3
no jasne , że sie spodobał . <3
OdpowiedzUsuń' czasem mam wrażenie , że jesteś moją mamą ' hahahaha rozwaliło mnie to ;D
MORE NIALLER PLEASE :33
~Horaś ;3
Hahaha, bd więcej Nialla, Wariatko moja Ty. ♥ :*
UsuńSuper! Kiedy kolejny?? : )
OdpowiedzUsuńDziękuję, już już, zaraz bd. :D
Usuń